-Ale ją wystraszymy! - zaśmiał się mężczyzna po drugiej stronie
słuchawki, nie wiedząc o tym, że zdezelowany telefon jego partnerki samoczynnie
wybrał ostatni numer, z którego korzystała.
-Tak, już widzę jej minę! - odezwał się drugi głos, należący do pewnej
dziewczyny, którą mieliście okazję już poznać.
Wiewióra wywróciła oczami, gdy skojarzyła fakty. Wiele razy
powtarzałam, a jeśli nie powtarzałam, to powinnam zacząć, że osobniczka ta
zawsze była bardzo bystra. Kliknęła czerwoną słuchawkę na dotykowym panelu
swojego telefonu i zaśmiała się cicho pod nosem. „Więc tak ze mną pogrywają”. Przeczesała ręką włosy w ognistym
odcieniu i zerwała się z łóżka. Splatając ręce na piersiach, zaczęła
przechadzać się po pokoju, wymyślając swój własny, niecny plan. Nie musiała
długo myśleć, gdyż do pokoju (swoją drogą, jak zwykle bez pukania) wszedł
Michael. „Ach ci chłopcy!” westchnęła
cicho panna Bieber.
-Ariana! – krzyknął, gdy zobaczył dziewczynę - Dzięki Bogu, że tu
jesteś!
-Tak, jestem. Coś się stało? - zainteresowała się Bieberówna,
związując włosy w kitkę.
-No właśnie w tym rzecz, że chyba się stało - zmieszał się chłopak. -
Dzwonił do mnie twój brat i dziwnie się zachowywał. Kazał mi przywieść kilka
rzeczy do jednego magazynu za miastem – powiedział zdziwiony. - Wiesz może, o
co chodzi?
-Obawiam się, że wiem … – mruknęła - Micke, ale obiecaj, że zabierzesz
mnie ze sobą… Muszę wyrównać rachunki z moim ukochanym braciszkiem - zatarła
ręce, śmiejąc się nieco psychicznie.
Wydaje mi się, że poznajemy kolejną osobę z psychopatycznymi zapędami,
ale mnie, jako narratorowi tej historii, nie wolno być subiektywną, bo ja, jako
urodzona feministka, zapewne w każdej sytuacji broniłabym żeńskiej części
bohaterów.
-To poczekaj tu, zaraz wrócę! - krzyknął chłopak (czy on zawsze musi
krzyczeć?), wybiegając z pokoju.
Wiewiórka skierowała swoje kroki do garderoby. Wiedziała, że wybiera
się na trudną misję. Doprowadzanie Justina do choroby nerwowej nie było proste,
ale za to jakie przyjemne. Wybrała czarne legginsy, trampki i wygodną koszulkę
z podobizną MJ, która kiedyś należała do jej bliźniaka. Przebrała się szybko i
zrobiła z włosów roztrzepanego koczka. Założyła jeszcze czarny polar z
kieszeniami na zamek, wkładając do niej wcześniej trochę drobnych i telefon.
Wróciła do pokoju, w którym już czekał Michael.
-Gotowa? – zapytał, mierząc ją od góry do dołu z dziwnym wyrazem
twarzy. Bieberówna nie wiedziała, co sądzić o jego zachowaniu, ale postanowiła
nie zawracać sobie tym głowy i skupić się na dokopaniu bratu.
Wyszli na korytarz i dziewczyna zamknęła dokładnie drzwi, po czym
umieściła klucz w drugiej z kieszeni bluzy. Zjechali windą (tak, mieli windy),
na podziemny parking (tak, parking też był w wyposażeniu tego nowoczesnego
akademika). Czerwono-włosa intensywnie zastanawiała się, czemu rodzice nie
pozwolili zabrać jej i bratu ich samochodów, skoro niemalże każdy uczeń
przyjechał swoimi czterema kółkami. Ale przecież rodzeństwo Bieber nie może być
takie jak inni…. Jej obecny partner w podróży nacisnął na pilocie przycisk
odblokowujący samochód i ruszył w jego stronę. Podeszli do jednego z
najnowszych modeli Ferrari. Chłopak wsiadł na siedzenie od strony kierowcy.
-Co za niewychowany chłopaczek - mruknęła Ariana z dezaprobatą wsiadając do samochodu z drugiej strony. Zamknęła za sobą drzwi i otworzyła okno, w czasie kiedy chłopak wyjeżdżał z podziemi na zwykłą, przeludnioną, nowojorską ulicę. Swoją droga od razu się zatrzymali, gdyż byli na samym końcu ogromnego korku ciągnącego się przez dobre trzy kilometry.
-Co za niewychowany chłopaczek - mruknęła Ariana z dezaprobatą wsiadając do samochodu z drugiej strony. Zamknęła za sobą drzwi i otworzyła okno, w czasie kiedy chłopak wyjeżdżał z podziemi na zwykłą, przeludnioną, nowojorską ulicę. Swoją droga od razu się zatrzymali, gdyż byli na samym końcu ogromnego korku ciągnącego się przez dobre trzy kilometry.
-No pięknie! - powiedziała dziewczyna podniesionym, ale jednocześnie
piskliwym głosem. - Ja to muszę mieć takie szczęście! No cholera!
-Spokojnie - zaśmiał się jej kompan - To tylko korek!
-Tylko korek?! Co ty sobie myślisz! My tu stoimy, a mój braciszek
bezkarnie siedzi razem z Sav w tym cholernym magazynie i cieszy się, że udało
mu się mnie wrobić! – wrzasnęła, podskakując lekko na siedzeniu.
Muszę powiedzieć, że wyglądała wyjątkowo zabawnie, kiedy
poczerwieniała lekko na twarzy i zaczęła przypominać wielkie dziecko. Tak,
dobrze przeczytaliście, nasza królowa ciemności w wielu aspektach nie wyrosła
jeszcze z pieluch. Z resztą tak samo, jak jej bliźniak. Pod tym względem wyjątkowo
przypominali siebie nawzajem. Oboje byli bardzo niecierpliwi i porywczy.
Rudzielec postukiwała palcami jednej ręki w drzwi samochodu, co musiało
wyglądać dość zabawnie, jednak nie przejmowała się tym. Zależało jej tylko na
tym, żeby jak najszybciej opuścić pojazd, w którym się znajdowała, co nie
będzie możliwe, jeśli sznurek samochodów nie ruszy w odpowiednim kierunku.
Muszę Wam powiedzieć, że obiecałam sobie odpuścić wtrącenia od narratora, ale
jednak nie umiem. Aż rozsadza mnie od środka, żeby zacząć krytykować wszystkich
naokoło. Swoją drogą za bardzo rozpisałam się na temat tej dwójki. Powinnam
wrócić do Justina i Savannah, którzy niczego nieświadomi siedzą sobie… Tam
gdzie siedzą… Jednak Ariana jest bardzo ciekawą postacią, której opisywanie sprawia
mi niesamowitą przyjemność. Musicie się trochę z tym pomęczyć, bo na Waszą
niekorzyść to ja tu rządzę!
Zniecierpliwienie siostry głównego bohatera coraz bardziej dawało się
we znaki kierowcy. Jego irytacja rosła z każdą sekundą, sprawiając, że znienawidził
jeszcze bardziej siebie i swój charakter. Że też dał się dziewczynie tak
omotać! Przecież mógł zostawić ją w akademiku, miałaby co robić. „Głupi, głupi!” powtarzał sobie w myślach
coraz bardziej wściekły. Nie przypuszczał, że istota ta będzie tak denerwująca.
Zacisnął mocniej ręce na kierownicy i ruszył kilka centymetrów do przodu, co
spowodował kolejny potok słów płynący z ust jego towarzyszki. Dla dobra obydwu
stron, udawał, że jej nie słyszy. Włączył radio i podkręcił jego głośność, żeby
tylko nie słyszeć zrzędzenia dziewczyny. Zaczął nucić pod nosem, lekko kiwając
się w rytm muzyki. No tak, zapomniałam powiedzieć, że Michael był na tym samym
kierunku co Savannah. Ciekawe, czy coś wyniknie z tej znajomości… No co się tak
patrzycie?! Sama nie wiem! Jestem tylko obiektywnym obserwatorem nie mogącym
wpłynąć na przebieg akcji, która dzieje się samoczynnie! Jednak uważam, że
lepszym połączeniem byłby pan zirytowany i panna irytująca. Pasowaliby do
siebie. Tak, znowu rozpisuję się na ich temat, ale nie martwcie się, zmierzam
już do końca tego wątku, bo przecież nie mogę ciągnąc go w nieskończoność,
zwłaszcza, ze żadne z powyższych bohaterów nie jest główną postacią w tym
opowiadaniu.
Od autorki: Więc jak widać powróciłam i teraz już na prawdę postaram się dodawać notki regularnie... nie wiem czy ktoś z was pamięta jeszcze o tym opowiadaniu ale warto próbować :D
Mam nadzieje, że ten kto przeczyta skomentuje chociaż kilkoma wyrazami. :D
Pozdrawiam was cieplutko i do napisania :D
Jeśli ktoś chciałby być informowany na tt to proszę o zostawienie swojej nazwy w komentarzu :D
BLOG PRZENIESIONY Z http://desten.blog.onet.pl/
fajny, podoba mi sie:)
OdpowiedzUsuń@magda_nivanne
Hej, cieszę się, że wróciłaś z tym opowiadaniem! Fajnie jest znowu poczytać coś twojego! I wiesz co ci powiem? Zaskoczyłaś mnie na całej linii, nie spodziewałam się, że ta historia zainteresuje mnie po raz drugi...No, ale cóż stało się! Kurcze, rozdział jest naprawdę ciekawy... Mam nadzieję, że niedługo dodasz następny!
OdpowiedzUsuńPS: Zajrzyj do mnie na http://echo-istnienia.blogspot.com/, liczę na twoją opinię...
A i jakbyś mogła informuj mnie teraz na tym blogu, a nie na on-the-edge-crazy. Jest tam specjalna zakładka na tego typu rzeczy...No to do następnego! Pozdrawiam Carlli:*
fajne fajne ;p oj nie mogę się doczekać co oni wszyscy knują .. hmm .. z powodów niezalerżynych ode mnie nie mogę się rozpisywać, także życzę powodzenia i wielu czytelników i czekam na nn :* . pozdrawiam ~brutal girl
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńuhuuhuhuhu. fajnie, że wróciłaś :3 jest ciekawie, tylko za mało justina i sav :( czekam na następny <3
OdpowiedzUsuń